Bezpodstawne wzbogacenie na budowie — zapłata za roboty dodatkowe bez aneksu (art. 405 i 410 KC)
This article is also available in English. Dieser Beitrag ist auch auf Deutsch verfügbar.
Wykonawca wykonał prace, których nie było w projekcie. Aneksu nie podpisano, bo „ryczałt obejmuje wszystko”. Inwestor obiekt odebrał i z niego korzysta — ale płacić nie zamierza. Orzecznictwo odpowiada na takie sytuacje przepisami o bezpodstawnym wzbogaceniu (art. 405 i 410 KC). Ta droga naprawdę działa, ma jednak pułapkę, o której przegrywający dowiadują się za późno, ma wewnętrzne rozbieżności między sądami apelacyjnymi i kilka ograniczeń, które trzeba znać przed złożeniem pozwu. Poniżej cała mapa: podstawy, trzy odczytania tego samego przepisu, dowody, wartość zwrotu, przedawnienie i argumenty obu stron.
Skąd bierze się problem
Wynagrodzenie ryczałtowe wyceną obejmuje świadczenie opisane w umowie i dokumentacji. Gdy w toku budowy okazuje się, że do oddania sprawnego obiektu trzeba wykonać prace, których dokumentacja nie przewidziała, wykonawca staje przed wyborem: przerwać budowę i żądać aneksu albo wykonać prace i liczyć na rozliczenie później. Zamawiający aneksu zwykle nie podpisuje, bo nie ma w tym żadnego interesu — o mechanice tej blokady piszemy przy okazji podwyższenia ryczałtu przez sąd. Skoro umowy nie zmieniono, a prace wykonano, pozostaje rozliczenie pozaumowne. Tą ścieżką jest właśnie bezpodstawne wzbogacenie. Gdzie przebiega granica między pracami objętymi ryczałtem a pracami poza nim, wyjaśniamy szczegółowo w artykule co obejmuje wynagrodzenie ryczałtowe — tu zakładamy, że prace rzeczywiście wykraczały poza umowę.
Podstawa prawna: art. 405 i art. 410 KC
Reguła ogólna brzmi: „Kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby, obowiązany jest do wydania korzyści w naturze, a gdyby to nie było możliwe, do zwrotu jej wartości” (art. 405 Kodeksu cywilnego, tekst jednolity Dz.U. 2024 poz. 1061). Jej szczególną postacią jest świadczenie nienależne — art. 410 § 2 KC obejmuje między innymi sytuację, w której „czynność prawna zobowiązująca do świadczenia była nieważna i nie stała się ważna po spełnieniu świadczenia”. Na budowie odpowiada to dwóm układom, które warto od początku rozróżniać, bo różnią się ciężarem dowodu.
- Prace w ogóle poza umową. Nikt ich skutecznie nie zlecił, ale zostały wykonane, a inwestor z nich korzysta. Podstawą jest art. 405 KC. Zarzut braku formy pisemnej jest tu bezprzedmiotowy — w sprawie zakończonej wyrokiem SN z 25.06.2010 r., I CSK 544/09 (niepubl.), zarzut nieważności z powodu niedochowania formy nie został podzielony właśnie dlatego, że sporne roboty nie były objęte umową.
- Uzgodnienie było, ale nieważne. Klasyka zamówień publicznych: ustne albo mailowe ustalenie robót dodatkowych mimo rygoru formy pisemnej (art. 432 ustawy — Prawo zamówień publicznych, tekst jednolity Dz.U. 2024 poz. 1320). Świadczenie spełnione na podstawie nieważnej umowy jest nienależne (art. 410 § 2 KC) i podlega zwrotowi co do wartości.
Jak orzecznictwo otworzyło tę drogę
Fundament położył wyrok SN z 7.11.2007 r., II CSK 344/07 (LEX nr 388844), którego tezę Sąd Najwyższy streścił później tak:
„[W] sytuacji, gdy nieważność umowy, ze względu na niezachowanie formy, uniemożliwia zasądzenie tej równowartości jako wynagrodzenia, nie ma przeszkód, aby równowartość tych robót uwzględnić na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu, skoro o ich wartość strona pozwana bezspornie została wzbogacona.”
— wyrok SN z 2.02.2011 r., II CSK 414/10, LEX nr 738545
Linię kontynuują wyroki z 21.05.2009 r., V CSK 439/08 (LEX nr 518121) i z 25.06.2010 r., I CSK 544/09, a w realiach zamówień publicznych wyrok z 7.02.2013 r., II CSK 248/12 (LEX nr 1293945), w którym SN zaakceptował kwalifikację wprost: „świadczenie zrealizowane w wykonaniu nieważnej umowy należy kwalifikować jako świadczenie nienależne”. Znaczenie miało tam również ustalenie, że roboty wykonano za wiedzą i zgodą zamawiającego, „choć wyrażoną w niewłaściwej formie”, a ich potrzeba wynikła z przyczyn obciążających zamawiającego. Kierunek ten podtrzymał SN w wyroku z 11.05.2017 r., II CSK 541/16 (LEX nr 2329450). Odnotować trzeba jednak, że w nowszym orzecznictwie pojawił się i ton ostrożniejszy — w wyroku z 8.03.2018 r., II CSK 325/17 (LEX nr 2497992), SN zdystansował się od automatyzmu tej konstrukcji, o czym niżej.
Podwykonawcy — ta sama zasada
Mechanizm działa także w pionie podwykonawczym. W sprawie zakończonej wyrokiem SN z 28.08.2013 r., V CSK 362/12 (LEX nr 1391375), podwykonawcy wykonali roboty na podstawie umowy ustnej, nieważnej z braku formy pisemnej zastrzeżonej wówczas dla umów podwykonawczych w art. 647¹ KC. Sąd Najwyższy przypomniał, że w judykaturze wyjaśniono już, iż „roszczenie o zwrot wartości materiałów wbudowanych w budynek zamawiającego, czy robocizny w wykonaniu nieważnej umowy o roboty budowlane jest roszczeniem o zwrot wartości nienależnego świadczenia” — obok II CSK 344/07 i IV CSK 460/07 powołał wyroki z 29.04.2005 r., V CK 537/04 (LEX nr 519298) i z 5.12.2006 r., II CSK 327/06. Uwaga na stan prawny: od 1 czerwca 2017 r. sama umowa podwykonawcza nie wymaga już formy pisemnej pod rygorem nieważności — rygor ten dotyczy zgłoszenia podwykonawcy inwestorowi i sprzeciwu inwestora (art. 647¹ § 4 KC) oraz umowy inwestora z wykonawcą wskazującej podwykonawcę (art. 647¹ § 2 KC). Droga kondykcyjna pozostaje jednak aktualna wszędzie tam, gdzie nieważność wynika z innych przyczyn, na przykład z braku umocowania osoby podpisującej.
Sprawa 720 bruzd — przełom z 2014 roku
Najważniejszym orzeczeniem tej linii pozostaje wyrok SN z 9.10.2014 r., I CSK 568/13 (LEX nr 1541043). Podwykonawca miał wykonać instalacje sanitarne w 127 mieszkaniach za 2 725 620 zł netto według narzuconego projektu. W trakcie robót przewidziany system rur przestał być dostępny u producenta, więc za zgodą stron zastosowano inny, droższy o 119 952 zł netto w części dotyczącej zimnej wody. Ponadto na polecenie inspektora nadzoru wykonano 720 bruzd pod okablowanie, których projekt wykonawczy nie przewidywał, a bez których — jak ustaliły sądy — umowy nie dało się wykonać.
„Konstrukcja wynagrodzenia ryczałtowego — co podkreśla się także w piśmiennictwie — nie wyklucza zatem żądania przez przyjmującego zamówienie wynagrodzenia za prace nieobjęte umową.”
— wyrok SN z 9.10.2014 r., I CSK 568/13, LEX nr 1541043
Teoretyczny ciężar tego wyroku leży w zdaniu, które pada wcześniej, przy omawianiu zasady niezmienności ryczałtu:
„W związku z charakteryzującą wynagrodzenie ryczałtowe zasadą niezmienności zarówno w doktrynie, jak i judykaturze zwraca się uwagę, że wynagrodzenie to stanowi ekwiwalent za wykonanie oznaczonego dzieła. Uzgodniona kwota odnosi się do ustalonego przez strony zakresu świadczenia przyjmującego zamówienie […]”
— wyrok SN z 9.10.2014 r., I CSK 568/13, LEX nr 1541043
Innymi słowy: niezmienność ceny dotyczy świadczenia opisanego w umowie, a nie wszystkiego, co kiedykolwiek okaże się potrzebne do celu inwestycji. To odwrócenie perspektywy, którą posługuje się część sądów („skoro prace były konieczne, to były objęte ryczałtem”). Zarzut braku staranności zawodowej (art. 355 § 2 KC) upadł, bo wykonawca nie miał uprawnień projektowych w branży sanitarnej i nie mógł wychwycić braków cudzego projektu. Szerzej o granicach tego obowiązku: błędy w dokumentacji projektowej.
Ta sama norma, trzy różne wyniki — jak sądy czytają „prace nieobjęte umową”
Klucz do wygranej albo przegranej leży w tym, co konkretny skład uzna za „prace nieobjęte umową”. W orzecznictwie sądów apelacyjnych funkcjonują równolegle trzy odczytania i trzeba je znać wszystkie, bo pozwany będzie cytował pierwsze, a powód trzecie.
Odczytanie surowe: co konieczne, to objęte ceną
Przykładem jest wyrok SA w Krakowie z 11.09.2015 r., I ACa 715/15 (LEX nr 1927533). Wykonawca hali sportowej przy liceum (ryczałt 5 060 589 zł brutto) domagał się zapłaty za prace potwierdzone protokołami konieczności: przyłącze centralnego ogrzewania (21 328,90 zł), wyrównanie poziomów między budynkami (11 805,54 zł) i dostosowanie przyłącza elektroenergetycznego zaprojektowanego wbrew warunkom technicznym (19 845,53 zł). Sąd okręgowy zasądził łącznie 52 979,97 zł z bezpodstawnego wzbogacenia. Sąd apelacyjny wyrok zmienił i te żądania oddalił:
„To, że w odniesieniu do tych rodzajowo robót założenia projektowe były wadliwe czy niepełne pozostaje dla wyrażonej tu oceny irrelewantne albowiem taka sytuacja objęta jest ryzykiem wykonawcy wynikającym ze zgody na ustalenie wynagrodzenia w generalnej, niezmiennej co do zasady, kwocie […]”
— wyrok SA w Krakowie z 11.09.2015 r., I ACa 715/15, LEX nr 1927533
Sąd uznał, że skoro przedmiot umowy opisano kompleksowo (budowa hali „wraz z infrastrukturą zewnętrzną”), to profesjonalista musiał skalkulować także te prace, choć założenia projektowe okazały się wadliwe. Ten sam wyrok zawiera drugą przestrogę: protokoły konieczności podpisali branżowi inspektorzy nadzoru, a nie osoby uprawnione do reprezentacji zamawiającego — dlatego nie doszło do zawarcia odrębnych umów o te prace. Wreszcie krakowską miarę wzbogacenia warto odnotować jako stanowisko odosobnione: zdaniem tego składu „rozmiar wyraża bowiem to, w jakim zakresie ich wartość przenosi globalną sumę ustaloną jako ryczałt za wykonanie przedmiotu umowy” — wzbogaceniem miałaby być dopiero nadwyżka wartości wszystkich prac ponad cały ryczałt, co przy dużych kontraktach praktycznie zamyka roszczenie.
Odczytanie pośrednie: granica przewidywalności
SA w Gdańsku w wyroku z 12.03.2014 r., V ACa 846/13 (LEX nr 1488615), przyjął formułę dwustopniową. Ryczałt wyklucza zapłatę za prace dodatkowe, które „są naturalną konsekwencją procesu budowlanego i w naturalny sposób z niego wynikają”, a także za te, które wykonawca dysponujący dokumentacją „powinien przewidzieć [je] jako konieczne do wykonania mimo, że dokumentacja ich nie przewiduje”. Nie jest jednak uzasadnione oczekiwanie, by wyłączenie szło dalej: gdy dokumentacja będąca podstawą kalkulacji zawiera błędy uniemożliwiające osiągnięcie rezultatu, zapłata za prace wynikłe z tych błędów nie jest wykluczona. W tamtej sprawie chodziło o wadliwie zaprojektowany przebieg kanalizacji sanitarnej i deszczowej, którego nie dało się wychwycić przed rozpoczęciem robót.
Odczytanie korzystne: ryczałt wycenia opisane świadczenie
To linia I CSK 568/13 omówiona wyżej — cena przypisana jest do świadczenia skonkretyzowanego w umowie i dokumentacji, więc prace w nich nieujęte są „nieobjęte umową”, nawet jeżeli były konieczne. W praktyce między tymi trzema odczytaniami rozstrzyga jakość materiału porównawczego: im precyzyjniej da się zestawić roboty wykonane z tym, co opisywała dokumentacja, tym mniejsze pole na formułę „wszystko było konieczne, więc wszystko było w cenie”. Metodę tego zestawienia opisujemy w artykule o zakresie ryczałtu.
Pułapka, o której trzeba wiedzieć: art. 411 pkt 1 KC
To najczęściej przeoczana przeszkoda w sprawach o roboty dodatkowe. Kodeks stanowi:
„Nie można żądać zwrotu świadczenia: 1) jeżeli spełniający świadczenie wiedział, że nie był do świadczenia zobowiązany, chyba że spełnienie świadczenia nastąpiło z zastrzeżeniem zwrotu albo w celu uniknięcia przymusu lub w wykonaniu nieważnej czynności prawnej […]”
— art. 411 Kodeksu cywilnego
Zauważmy paradoks. Cała konstrukcja opiera się na założeniu, że prace dodatkowe nie były umową objęte — a więc wykonawca wiedział, że nie musi ich wykonywać, i mimo to je wykonał, zwykle bez żadnego zastrzeżenia. Literalnie odczytany przepis wyłączałby wtedy zwrot. Orzecznictwo wypracowało z tego trzy wyjścia i każde ma praktyczne przełożenie na sposób prowadzenia budowy.
Wyjście pierwsze: zastrzeżenie zwrotu
Najprostsze i najtańsze. Przystępując do spornych prac, wykonawca oświadcza pisemnie, że wykonuje je z zastrzeżeniem zwrotu ich wartości, bo uważa je za nieobjęte umową. Jedno zdanie w piśmie doręczonym inwestorowi zamyka pozwanemu całą tę linię obrony. Że to nie teoria, pokazuje wyrok SN z 15.05.2014 r., II CSK 517/13 (LEX nr 1488794), zapadły poza budownictwem: franczyzobiorca płacił zawyżone ceny paliwa, ale w pismach wzywających dostawcę do korekty faktur zastrzegał zwrot — i właśnie dlatego art. 411 pkt 1 KC nie zamknął mu drogi do odzyskania nadpłat. Na budowie takim zastrzeżeniem może być pismo przewodnie do protokołu konieczności albo wpis w korespondencji o przystąpieniu do prac spornych. W praktyce niemal nikt tego nie robi.
Wyjście drugie: przymus ekonomiczny
Najważniejsze w praktyce. Pojęcia przymusu z art. 411 pkt 1 KC nie wykłada się zawężająco — obok klasycznego przymusu egzekucyjnego (tak przy świadczeniu wyegzekwowanym przez komornika: wyrok SN z 9.08.2012 r., V CSK 372/11, LEX nr 1231631) obejmuje ono działanie w celu uniknięcia dotkliwych następstw gospodarczych. Wykonawca zwykle musi wykonać prace nieprzewidziane, bo bez nich nie zrealizuje robót umownych — a wstrzymanie budowy do czasu zawarcia aneksu naraziłoby go na zwłokę, kary umowne (art. 483 § 1 KC) i odpowiedzialność odszkodowawczą (art. 477 § 1 KC), nierzadko także na odstąpienie inwestora od umowy. Dokładnie tak ujął to SA w Białymstoku w sprawie rekultywacji gminnego składowiska odpadów, w której wykonawca przemieścił znacznie większe masy odpadów, niż zakładał projekt (m.in. 10 580 m³), a umowa przewidywała rozliczenie prac dodatkowych wyłącznie protokołem konieczności i zamówieniem z wolnej ręki, których zamawiający nigdy nie uruchomił:
„Mimo świadomości, że świadczy nienależnie (bez protokołu konieczności i dodatkowego zamówienia) powód musiał wykonać zwiększony w stosunku do umownego zakres robót, jako niezbędny dla zakończenia wykonania robót objętych umową i osiągnięcia celu umowy. Inaczej nie mógłby kontynuować kolejnych etapów robót objętych umową (przy tym, narażałby się na ewentualny zarzut nieterminowości świadczenia umownego i odpowiedzialność z tytułu kar umownych zastrzeżonych w umowie).”
— wyrok SA w Białymstoku z 23.06.2017 r., I ACa 69/17, LEX nr 2327817
Sprawa toczyła się na tle wynagrodzenia kosztorysowego, ale mechanizm art. 411 pkt 1 KC działa identycznie przy ryczałcie. Ten kierunek na poziomie Sądu Najwyższego wyraża wyrok z 11.05.2017 r., II CSK 541/16 (LEX nr 2329450). Granicę wyznacza standard świadomości — wyłączenie zwrotu wymaga wiedzy pełnej i pozytywnej, nie wystarczą wątpliwości:
„Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 12 grudnia 1997 r. (III CKN 236/97, OSNC 1998, Nr 6, poz. 101) i z dnia 10 czerwca 2003 r. (I CKN 390/01, OSP 2005, z. 9, poz. 111) wątpliwości co do obowiązku spełnienia świadczenia nie mogą być utożsamiane z wymaganą przez art. 411 pkt 1 k.c. pozytywną wiedzą dłużnika o braku powinności spełnienia świadczenia.”
— wyrok SA w Gdańsku z 5.09.2016 r., I ACa 1168/15, LEX nr 2166478
Przy sporze o granice ryczałtu wykonawca wątpliwości ma niemal zawsze — i to go chroni. Odwrotnie może być oceniona sytuacja, w której wykonawca działał całkowicie poza procedurą, bez zgłoszenia i bez żadnego sygnału do inwestora, mając pełną świadomość braku obowiązku.
Wyjście trzecie: wykonanie nieważnej czynności prawnej
Dotyczy drugiego scenariusza — uzgodnienia dotkniętego nieważnością. Ten sam wyrok gdański ujmuje rzecz wprost:
„Można żądać zwrotu świadczenia również wówczas, gdy zostało ono spełnione w wykonaniu nieważnej czynności prawnej. W tym przypadku zwrot następuje bez względu na wiedzę świadczącego co do obowiązku świadczenia.”
— wyrok SA w Gdańsku z 5.09.2016 r., I ACa 1168/15, LEX nr 2166478
To właśnie ta furtka otwiera drogę roszczeniom w zamówieniach publicznych, gdzie uzgodnienia bez formy pisemnej są nieważne z mocy art. 432 PZP.
Co trzeba udowodnić — i którą kondykcją
Wybór między art. 405 KC a art. 410 KC to nie akademicka subtelność, lecz różnica w ciężarze dowodu. Przy świadczeniu nienależnym orzecznictwo przyjmuje istotne ułatwienie:
„[P]rzy roszczeniu określonym w art. 410 k.c. nie ma potrzeby ustalania niczego innego, w tym, czy wzbogaciło odbiorcę bądź czy majątek świadczącego uległ zmniejszeniu, gdyż przesłanki te wynikają z samego pojęcia świadczenia nienależnego. Sam fakt spełnienia w tym wypadku nienależnego świadczenia uzasadnia roszczenie kondykcyjne […]”
— wyrok SN z 28.08.2013 r., V CSK 362/12, LEX nr 1391375, za wyrokami z 24.11.2011 r., I CSK 66/11, LEX nr 1133784 i z 9.08.2012 r., V CSK 372/11
Jeżeli więc prace wykonano na podstawie nieważnego uzgodnienia (scenariusz drugi), wystarczy wykazać spełnienie świadczenia i jego wartość. Przy czystym art. 405 KC (scenariusz pierwszy) trzeba udowodnić wszystkie przesłanki: wzbogacenie, zubożenie i ich związek — a sądy traktują je jako równorzędne, więc brak dowodu którejkolwiek oznacza oddalenie powództwa. Tak skończyła się sprawa przed SA w Szczecinie (wyrok z 14.03.2013 r., I ACa 877/12, LEX nr 1344241), w której powód wykazał własne wydatki, ale nie wykazał, o jaką wartość wzrósł majątek drugiej strony. W sporze budowlanym lista dowodowa wygląda tak:
- Wykroczenie prac poza zakres umowy — przez zestawienie robót wykonanych z projektem, specyfikacjami i przedmiarem. Tu rozstrzyga się większość spraw, stąd waga bieżącego dokumentowania.
- Wykonanie prac i ich wartość — obmiary, kosztorys powykonawczy, dokumentacja fotograficzna, opinia biegłego.
- Wzbogacenie inwestora — odebranie efektu prac, korzystanie z obiektu albo zaoszczędzenie wydatku, który i tak musiałby ponieść. W sprawie białostockiej wystarczyło, że przemieszczone odpady „stanowią jedną całość w bryle składowiska”, z którego gmina korzysta.
- Impuls po stronie zamawiającego — wpisy do dziennika budowy, polecenia inspektora, korespondencja. Formalnie to nie przesłanka roszczenia, ale w praktyce odbiera pozwanemu zarzut narzucenia wzbogacenia i buduje przymus ekonomiczny.
- Brak przesłanek wyłączających zwrot — zastrzeżenie zwrotu, przymus ekonomiczny albo nieważność uzgodnienia (art. 411 pkt 1 KC).
Ile realnie można odzyskać
Zwrotowi podlega wartość korzyści, a nie wynagrodzenie umowne ani suma faktur zakupowych. To rozróżnienie bywa lekceważone, a działa w obie strony. Ponieważ robót budowlanych nie da się zwrócić w naturze, należy się zwrot ich wartości — ustalanej obiektywnie, według cen rynkowych. W orzecznictwie utrwalona jest przy tym reguła dwóch wielkości:
„[W]artość bezpodstawnego wzbogacenia jest ograniczona dwiema wielkościami, a mianowicie wartością tego, co bez podstawy prawnej ubyło z majątku zubożonego i wartością tego, co bez podstawy prawnej powiększyło majątek wzbogaconego. Wartości te nie muszą być równe, a w wypadku nierówności niższa kwota określa wartość bezpodstawnego wzbogacenia […]”
— wyrok SA w Szczecinie z 14.03.2013 r., I ACa 877/12, LEX nr 1344241, z powołaniem wyroków SN z 24.10.1974 r., II CR 542/74, OSPiKA 1976/6/115, z 17.04.2000 r., V CKN 32/00, LEX nr 52429 i z 19.03.2002 r., IV CKN 892/00, LEX nr 54380
Praktyczne konsekwencje są trzy. Po pierwsze, wykonawca, który wykonał prace taniej niż rynek, może dochodzić wartości rynkowej, a nie tylko poniesionych kosztów — w sprawie krakowskiej hali biegły potwierdził, że żądanie wykonawcy było niższe od stawek przyjmowanych powszechnie w branży, co żadnej ze stron nie szkodziło. Po drugie, inwestor będzie dowodził, że jego korzyść jest niższa niż wydatki wykonawcy — na przykład dlatego, że część prac musiałby i tak wykonać inaczej albo że obiekt zyskał na wartości mniej, niż kosztowały roboty. Po trzecie, sporne jest, czy w wartości zwrotu mieści się zysk wykonawcy: część piśmiennictwa przyjmuje, że zysk nie jest składnikiem korzyści zamawiającego, więc przy kalkulacji żądania bezpieczniej wykazywać wartość rynkową świadczenia (która narzut zysku w sobie zawiera) niż doliczać zysk osobną pozycją.
Jak ostro sądy potrafią przyciąć żądanie, pokazuje sprawa modernizacji gminnej kotłowni zakończona wyrokiem SN z 11.03.2010 r., IV CSK 401/09 (niepubl.): umowa okazała się nieważna z powodu wadliwej reprezentacji gminy, a z żądania blisko 500 000 zł ostatecznie zasądzono 218 158,12 zł — sądy wyłączyły z wartości wzbogacenia między innymi podatek VAT i tak zwane koszty ogólne wykonawcy (wyliczone na 209 957 zł), a Sąd Apelacyjny wskazał, że „przedmiotem zwrotu powinna być przeciętna cena rynkowa usług i urządzeń z daty żądania zwrotu”. Roszczenie nie obejmuje też utraconego zysku w rozumieniu odszkodowawczym — jeżeli źródłem dodatkowych prac są błędy dokumentacji, pełniejszą kompensację może dać droga odszkodowawcza z art. 471 KC, która wymaga jednak wykazania naruszenia obowiązku i szkody.
Dlaczego to roszczenie jest z natury słabe: art. 409 KC
Trzeba to powiedzieć klientowi przed procesem. Kodeks stanowi: „Obowiązek wydania korzyści lub zwrotu jej wartości wygasa, jeżeli ten, kto korzyść uzyskał, zużył ją lub utracił w taki sposób, że nie jest już wzbogacony, chyba że wyzbywając się korzyści lub zużywając ją powinien był liczyć się z obowiązkiem zwrotu” (art. 409 KC). Przy robotach budowlanych wzbogacenie ma zwykle trwałą postać obiektu, więc ryzyko wygaśnięcia jest ograniczone — ale nie zerowe, zwłaszcza gdy inwestor zbył nieruchomość albo obiekt przebudowano. Kluczowe jest wtedy wykazanie, że wzbogacony powinien był liczyć się z obowiązkiem zwrotu. W sprawie kotłowni gmina broniła się właśnie zużyciem urządzeń — bezskutecznie, bo dopuszczając do ich zużycia w toku sporu powinna była liczyć się ze zwrotem. Wykonawca, który zgłasza żądania zapłaty na bieżąco, sam buduje sobie ten dowód.
Przedawnienie i odsetki — trzy reguły, o których się zapomina
Roszczenie z bezpodstawnego wzbogacenia jest bezterminowe, więc staje się wymagalne dopiero z wezwaniem do zapłaty (art. 455 KC). Od tego momentu biegną odsetki za opóźnienie — w sprawie białostockiej sąd liczył je od upływu terminu z wezwania, nie od daty wykonania robót. Uwaga jednak na przedawnienie: jego bieg nie czeka na wezwanie. Zgodnie z art. 120 § 1 zdanie drugie KC bieg rozpoczyna się z dniem, w którym roszczenie stałoby się wymagalne, gdyby uprawniony wezwał dłużnika w najwcześniej możliwym terminie — czyli w praktyce już od spełnienia świadczenia. Dla wykonawcy prowadzącego działalność gospodarczą termin wynosi trzy lata i kończy się z upływem ostatniego dnia roku kalendarzowego (art. 118 KC).
Trzecia reguła jest procesowo najcenniejsza. W sprawie kotłowni pozwana gmina twierdziła, że skoro pozew oparto na umowie (nieważnej), to nie przerwał on biegu przedawnienia roszczenia kondykcyjnego, dopóki powód nie zmienił powództwa. Sąd Najwyższy odrzucił ten pogląd:
„Z przepisu tego wynika, że bezpodstawnie wzbogacony staje się dłużnikiem zubożonego przez sam fakt bezpodstawnego wzbogacenia oraz że z chwilą bezpodstawnego uzyskania korzyści powstaje po jego stronie obowiązek zwrotu tej korzyści lub zapłaty jej wartości.”
— wyrok SN z 11.03.2010 r., IV CSK 401/09, niepubl.
Pozew obejmujący to samo żądanie zapłaty, oparty na tych samych okolicznościach faktycznych, przerwał bieg przedawnienia (art. 123 § 1 pkt 1 KC) także dla roszczenia z art. 405 w związku z art. 410 KC — zmiana powództwa w rozumieniu art. 193 § 1 KPC nie była potrzebna.
Pułapka procesowa: jak sformułować pozew
W sprawie II CSK 344/07 powodowie dochodzili należności jako wynagrodzenia za roboty dodatkowe, a sąd apelacyjny — idąc za wyrokiem SN z 18.03.2005 r., II CK 556/04 — uznał, że art. 321 § 1 KPC nie pozwala zasądzić tej kwoty z bezpodstawnego wzbogacenia, skoro żądano świadczenia z kontraktu. Sąd Najwyższy tę przeszkodę usunął: „faktyczna podstawa roszczenia jest ta sama, chodzi o zwrot wartości dokonanych nakładów. To jest przedmiot żądania w rozumieniu art. 321 § 1 k.p.c.”. Linia ta okrzepła w kolejnych orzeczeniach:
„[J]eżeli powód domaga się zasądzenia określonej kwoty pieniężnej na podstawie umowy zawartej z pozwanym, sąd — stwierdziwszy nieważność tej umowy — może uwzględnić powództwo na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu, bez potrzeby dokonywania przedmiotowej zmiany powództwa.”
— tak SN w wyroku z 2.02.2011 r., II CSK 414/10, streszczając wyrok z 11.03.2010 r. oznaczony tam jako „IV CSK 401/10” — w rzeczywistości chodzi o sygn. IV CSK 401/09
Mimo to ostrożność nakazuje opisać w pozwie pełną podstawę faktyczną — prace, ich źródło, wartość i korzyść inwestora — oraz wskazać podstawy prawne wariantowo. Kosztuje to jeden akapit, a zamyka pozwanemu najtańszą linię obrony. Granicą pozostaje art. 321 § 1 KPC: sąd nie wyjdzie poza żądanie ani poza podstawę faktyczną, więc to fakty przytoczone w pozwie muszą pokrywać obie kwalifikacje.
Słabości konstrukcji i argumenty drugiej strony
Rzetelna ocena szans wymaga znajomości zarzutów, które postawi inwestor. Część z nich jest merytorycznie poważna.
Czy naprawdę „bez podstawy prawnej”?
Najpoważniejszy zarzut teoretyczny. Skoro wykonawca odpowiada za rezultat, to prace konieczne do oddania sprawnego obiektu mieszczą się w tym, co jest winien — nie są natomiast wycenione. Podstawa prawna ich wykonania istnieje więc w samej umowie, a brakuje jedynie odpowiednika po stronie wynagrodzenia. Konstrukcję obnaża prosty test: gdyby prace naprawdę były „nieobjęte umową”, wykonawca mógłby odmówić ich wykonania — a tego prawa nikt mu nie przyznaje, wszyscy zgodnie traktują je jako należne w ramach odpowiedzialności za rezultat. Coś, co jest należne z umowy, trudno jednocześnie uznawać za spełnione bez podstawy prawnej. Z tego punktu widzenia sięganie po przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu jest protezą, którą orzecznictwo wypełnia lukę systemową — i właśnie ta niespójność odezwała się w ostrożniejszym tonie wyroku II CSK 325/17. Praktycznie jednak konstrukcja działa i pozostaje najczęstszą realną drogą do pieniędzy.
Wzbogacenie narzucone
Inwestor powie, że prac nie zamawiał i nie miał wpływu na decyzję o ich wykonaniu, a mimo to zostaje obciążony kosztem, którego nie planował i którego czasem nie jest w stanie udźwignąć. Zarzut ten bywa skuteczny, gdy wykonawca działał samodzielnie i bez zawiadomienia. Traci moc, gdy udokumentowano, że impuls wyszedł od inwestora, projektanta lub inspektora nadzoru — dlatego tak ważne są wpisy do dziennika budowy, polecenia i korespondencja. W sprawie białostockiej to właśnie wpisy i pisma wykonawcy przesądziły, że gmina nie mogła zasłaniać się brakiem formalnego zamówienia, które sama powinna była uruchomić.
Zarzut braku kompetencji
Konstrukcja zakłada milcząco, że wykonawca był w stanie wykonać wszystkie prace konieczne do osiągnięcia rezultatu. Bywa inaczej — część robót wymaga uprawnień lub sprzętu, których wykonawca nie ma, jak przy specjalistycznych pracach wiertniczych w gruncie. To argument raczej za wykonawcą: skoro nie mógł ich przewidzieć ani wykonać własnymi siłami, tym trudniej twierdzić, że mieściły się w jego ryczałcie. Tak właśnie zadziałał brak uprawnień projektowych w sprawie 720 bruzd.
Ryzyko zarzutu wadliwości
Pułapka, o której mało kto myśli. Wykonawca, który samowolnie odstępuje od rozwiązań opisanych w umowie — nawet po to, by obiekt w ogóle działał — naraża się na zarzut, że oddał świadczenie niezgodne z umową. Wada polega przecież na niezgodności rzeczy z umową (art. 556¹ § 1 KC, stosowany do robót budowlanych poprzez art. 656 § 1 i art. 638 § 1 KC), a nie tylko na obiektywnej niesprawności. Dlatego odstępstw nigdy nie należy wprowadzać po cichu: najpierw zawiadomienie z art. 651 KC, potem żądanie decyzji inwestora, a dopiero na końcu roboty.
Alternatywa, o której warto pamiętać: nowe uzgodnienie zamiast kondykcji
Gdy strony uzgodniły zamianę rozwiązania (jak przy zmianie systemu rur w sprawie 720 bruzd), można bronić poglądu, że doszło po prostu do zawarcia umowy co do prac zamiennych — a jeżeli nie umówiono ceny, w grę wchodzi zwykłe wynagrodzenie ustalane na podstawie stosowanego w drodze analogii art. 628 § 1 KC. Ta droga omija cały problem art. 411 pkt 1 KC, wymaga jednak wykazania konsensusu co do zakresu. Poza zamówieniami publicznymi bywa niedoceniana.
Zaprojektuj i wykonaj — tu konstrukcja zawodzi
Odrębną kategorię stanowią umowy, w których wykonawca przejął także projektowanie. W sprawie zakończonej wyrokiem SA w Katowicach z 29.01.2014 r., I ACa 821/13 (LEX nr 1441387), wykonawca hali sportowej w formule „zaprojektuj i wykonaj” (ryczałt 1 195 600 zł brutto) żądał zapłaty za wymianę gruntu (117 587,75 zł), dodatkowy łącznik (50 525,78 zł) i usunięcie kolizji z wodociągiem (37 654,84 zł). Powództwo oddalono w całości: przy funkcjonalnym opisie przedmiotu zamówienia to wykonawca projektuje i to on powinien był zbadać grunt przed wyceną, a prace „dodatkowe” wynikały z jego własnych decyzji projektowych. Wniosek jest ogólny — kto odpowiada za projekt, ten nie zbuduje roszczenia na lukach projektu. Konstrukcja bezpodstawnego wzbogacenia chroni przed cudzymi błędami planistycznymi, nie przed własnymi.
Perspektywa zamawiającego
Samo hasło „ryczałt i brak aneksu” nie gwarantuje oddalenia powództwa — ale obrona ma solidne narzędzia. Realne linie to: wykazanie, że prace mieściły się w opisanym zakresie i były objęte wyceną ofertową (sprawa krakowska pokazuje, że kompleksowy opis przedmiotu umowy robi tu ogromną różnicę), zakwestionowanie wartości korzyści (reguła niższej z dwóch wielkości, wyłączenie VAT i narzutów), zarzut wygaśnięcia obowiązku zwrotu (art. 409 KC) oraz zarzut świadomego świadczenia bez zastrzeżenia zwrotu (art. 411 pkt 1 KC) tam, gdzie wykonawca działał całkowicie poza procedurami i bez przymusu. Zamawiający, który sam zainicjował sporne prace, a następnie zasłania się formą, stoi na słabej pozycji — orzecznictwo konsekwentnie odmawia ochrony takiej taktyce. Publiczny zamawiający nie obroni się też samym reżimem zamówień: jak ujął to SA w Białymstoku, zamawiająca gmina „nie może zasłaniać się przepisami prawa zamówień publicznych w celu uchylenia się od obowiązku zapłaty kwoty odpowiadającej wartości świadczenia nienależnego” (I ACa 69/17). Więcej o specyfice tych sporów: roboty dodatkowe w zamówieniach publicznych.
Najczęstsze pytania
Czy brak faktur zakupowych przekreśla roszczenie?
Nie. Zwrotowi podlega obiektywna wartość świadczenia, a nie poniesione koszty — wartość prac wykazuje się obmiarami, kosztorysem powykonawczym i opinią biegłego. Faktury pomagają, ale ich brak nie zamyka drogi.
Wykonałem prace, wiedząc, że nie ma na nie aneksu. Czy straciłem roszczenie?
Zwykle nie. Jeżeli bez tych prac nie dało się dokończyć robót umownych, a wstrzymanie budowy groziło karami umownymi albo odstąpieniem, działałeś w celu uniknięcia przymusu w rozumieniu art. 411 pkt 1 KC. Wyłączenie zwrotu wymaga poza tym pełnej, wolnej od wątpliwości świadomości braku obowiązku — przy sporze o granice ryczałtu taka pewność praktycznie nie występuje. Na przyszłość: przystępując do prac spornych, zastrzegaj pisemnie zwrot ich wartości.
Protokół konieczności podpisał inspektor nadzoru. Czy mam umowę o prace dodatkowe?
Co do zasady nie. Inspektor nadzoru potwierdza techniczną konieczność prac, ale nie jest umocowany do składania oświadczeń woli za zamawiającego — w sprawie krakowskiej protokoły podpisane przez inspektorów nie doprowadziły do zawarcia odrębnych umów. Protokół pozostaje jednak kluczowym dowodem konieczności i inicjatywy zamawiającego. Zawsze żądaj potwierdzenia ustaleń przez osoby uprawnione do reprezentacji.
Czy mogę żądać marży, którą zakładałem?
Roszczenie obejmuje wartość korzyści inwestora, nie utracony zysk wykonawcy. Bezpieczniej dochodzić wartości rynkowej wykonanych robót (stawki rynkowe zawierają narzut zysku) niż doliczać zysk osobno. Pełny zysk bywa do odzyskania drogą odszkodowawczą, gdy źródłem prac były błędy dokumentacji dostarczonej przez zamawiającego.
Kiedy roszczenie się przedawnia?
Dla przedsiębiorcy po trzech latach, z końcem roku kalendarzowego (art. 118 KC). Bieg zaczyna się nie od wezwania, lecz od dnia, w którym najwcześniej można było wezwać — praktycznie od spełnienia świadczenia (art. 120 § 1 zdanie drugie KC). Nie warto więc odkładać wezwania, a pozew oparty na umowie przerywa bieg także dla roszczenia kondykcyjnego.
Ustaliliśmy roboty mailem, aneksu brak — umowa czy wzbogacenie?
Poza zamówieniami publicznymi taka wymiana może być skutecznym uzgodnieniem, bo między przedsiębiorcami brak formy pisemnej nie blokuje dowodzenia (art. 74 § 4 KC), a cenę można ustalić przez analogię z art. 628 § 1 KC. W zamówieniach publicznych bez pisemnego aneksu umowy nie ma (art. 432 PZP) — zostaje zwrot wartości świadczenia nienależnego.
Jestem zamawiającym publicznym. Czy PZP chroni mnie przed zapłatą?
Nie. Rygor formy pisemnej czyni uzgodnienie nieważnym, ale właśnie dlatego otwiera wykonawcy drogę kondykcyjną — a orzecznictwo wprost odmawia zamawiającym prawa zasłaniania się przepisami o zamówieniach przed obowiązkiem zwrotu wartości nienależnego świadczenia. Obrona musi być merytoryczna: zakres umowy, wartość korzyści, przesłanki art. 411 pkt 1 KC.
Stan prawny: 10 sierpnia 2026 r.
Autor: dr Artur Barczewski — radca prawny, prowadzi spory o wynagrodzenie w procesie budowlanym po stronie wykonawców oraz zamawiających. Poznaj autora · Skonsultuj swoją sprawę →