BWLAW Kancelaria Prawna ← Strona główna

Art. 632 § 2 KC — podwyższenie ryczałtu przez sąd. Przesłanki, liczby, pułapki

This article is also available in English. Dieser Beitrag ist auch auf Deutsch verfügbar.

Ceny materiałów potrafią w rok przekreślić całą kalkulację, a ryczałt — z założenia sztywny — nie rośnie razem z nimi. Art. 632 § 2 KC to jedyna ustawowa droga do zmiany ceny za prace objęte umową. Prowadzi nie przez aneks, którego zamawiający zwykle nie podpisze, lecz przez wyrok, którym sąd kształtuje umowę na nowo. Poniżej rozkładamy ten mechanizm na części: trzy przesłanki, liczby z orzeczeń wyznaczające próg „rażącej straty” — 23,87 %, 37 %, 8 %, 1,24 % — spór o moment zgłoszenia żądania oraz to, czego ta droga nie daje. Na końcu pokazujemy, co w zamówieniach publicznych działa dziś szybciej niż proces: obowiązkową waloryzację z art. 439 PZP i ugodę na podstawie art. 54a ustawy o finansach publicznych.

Dlaczego zwykle nie ma aneksu i sprawa trafia do sądu

Mechanizm sądowy z art. 632 § 2 KC nabiera znaczenia dopiero wtedy, gdy zawiedzie droga umowna. A zawodzi ona z przyczyn, które można precyzyjnie nazwać.

Po pierwsze, zamawiający nie ma motywu. Skoro dominująca wykładnia każe rozumieć ryczałt szeroko — pisaliśmy o tym w analizie zakresu wynagrodzenia ryczałtowego — zamawiający może w dobrej wierze zakładać, że umówiona cena pokrywa wszystko, co do osiągnięcia celu potrzebne. Wola dopłacenia czegokolwiek ponad ryczałt po jego stronie w ogóle nie powstaje.

Po drugie, umowy same zamykają drogę nieformalnych uzgodnień. Standardem jest zastrzeżenie zmian umowy w formie pisemnej pod rygorem nieważności oraz warunek, że roboty nieprzewidziane zostaną stwierdzone protokołem konieczności podpisanym przez obie strony. W sprawie hali widowiskowej, do której wrócimy niżej, strony zastrzegły dokładnie taki mechanizm — i ani aneksu o zmianie wynagrodzenia, ani protokołu konieczności nigdy nie podpisano, choć obiekt wykonano w większym zakresie (wyrok SN z 12.04.2013 r., IV CSK 568/12, OSNC-ZD 2014, nr 1, poz. 18, LEX nr 1324322). Kto liczy na podpis „po fakcie”, przegrywa z prostą obserwacją: po wykonaniu robót zamawiający nie ma już żadnego powodu, by cokolwiek podpisywać.

Po trzecie, w zamówieniach publicznych dochodzą rygory ustawowe i osobista odpowiedzialność decydentów. Umowa wymaga formy pisemnej pod rygorem nieważności (art. 432 ustawy z 11 września 2019 r. — Prawo zamówień publicznych, tekst jednolity Dz.U. 2024 poz. 1320, dalej: PZP), istotna zmiana umowy wymaga nowego postępowania o udzielenie zamówienia (art. 454 ust. 1 PZP), a zmiany dopuszczalne bez nowego postępowania zamknięto w katalogu art. 455 PZP. Do tego zmiana umowy z naruszeniem przepisów o zamówieniach publicznych stanowi naruszenie dyscypliny finansów publicznych (art. 17 ust. 6 ustawy z 17 grudnia 2004 r. o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych, tekst jednolity Dz.U. 2025 poz. 1484). Burmistrz albo dyrektor jednostki, który podpisałby aneks „ze słuszności”, ryzykuje odpowiedzialność osobistą — wybierze więc proces, w którym o zapłacie zdecyduje za niego sąd. Upór zamawiających publicznych nie jest złośliwością, lecz racjonalną reakcją na system.

Ugoda przestała być tabu dopiero w 2017 r. Od 1 czerwca 2017 r. jednostka sektora finansów publicznych może zawrzeć ugodę w sprawie spornej należności cywilnoprawnej, jeżeli pisemna ocena wykaże, że skutki ugody są dla niej korzystniejsze niż prawdopodobny wynik postępowania sądowego albo arbitrażowego — z uwzględnieniem zasadności spornych żądań, możliwości ich zaspokojenia oraz przewidywanego czasu trwania i kosztów postępowania (art. 54a ust. 1 i 2 ustawy z 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych, tekst jednolity Dz.U. 2025 poz. 1483). Wykonanie tak zawartej ugody nie stanowi naruszenia dyscypliny finansów publicznych (art. 5 ust. 4, art. 11 ust. 2 i art. 15 ust. 2 ustawy o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych). Praktyczny wniosek: kto chce ugody z podmiotem publicznym, musi dostarczyć mu materiał do tej pisemnej oceny — rzetelną kalkulację straty i analizę ryzyka procesowego. Bez tego decydent nie ma się czym zasłonić i wybierze proces.

Skąd się bierze stosowanie art. 632 § 2 KC do robót budowlanych

Art. 632 § 1 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. — Kodeks cywilny (tekst jednolity Dz.U. 2024 poz. 1061, dalej: KC) stanowi: „Jeżeli strony umówiły się o wynagrodzenie ryczałtowe, przyjmujący zamówienie nie może żądać podwyższenia wynagrodzenia, chociażby w czasie zawarcia umowy nie można było przewidzieć rozmiaru lub kosztów prac”. Wyjątek zapisano w § 2: „Jeżeli jednak wskutek zmiany stosunków, której nie można było przewidzieć, wykonanie dzieła groziłoby przyjmującemu zamówienie rażącą stratą, sąd może podwyższyć ryczałt lub rozwiązać umowę”.

Oba przepisy dotyczą umowy o dzieło. Do umowy o roboty budowlane nie stosują się wprost, bo odesłanie z art. 656 § 1 KC obejmuje tylko skutki opóźnienia i wadliwego wykonywania robót, rękojmię oraz uprawnienie do odstąpienia — o wynagrodzeniu milczy. Przez lata orzecznictwo było rozdarte między linią stosującą art. 632 § 2 KC do robót budowlanych w drodze ostrożnej analogii a linią, która widziała w milczeniu art. 656 § 1 KC świadomą decyzję ustawodawcy. Spór przeciął powiększony skład Sądu Najwyższego:

„Przepisy art. 629 i 632 § 2 k.c. mogą mieć zastosowanie w drodze analogii do umowy o roboty budowlane.”

— uchwała składu siedmiu sędziów SN z 29.09.2009 r., III CZP 41/09, OSNC 2010, nr 3, poz. 33

Uzasadnienie uchwały warto znać, bo odsłania historyczne korzenie problemu. Milczenie art. 656 § 1 KC nie było wyborem przeciwko wykonawcom — jak relacjonuje Sąd Najwyższy za wcześniejszym wyrokiem z 15.06.2007 r., V CSK 63/07 (OSNC 2008, nr 10, poz. 116):

„w art. 656 § 1 k.c. nie przewidziano odpowiedniego stosowania do umowy o roboty budowlane przepisów kodeksu cywilnego o umowie o dzieło, normujących wynagrodzenie przyjmującego zamówienie tylko dlatego, że założeniem przy uchwalaniu przepisów kodeksu cywilnego o umowie o roboty budowlane było uregulowanie wynagrodzenia wykonawcy robót budowlanych przez przepisy szczególne.”

— uzasadnienie uchwały III CZP 41/09

Te przepisy szczególne — w tamtym systemie ogólne warunki umów dla jednostek gospodarki uspołecznionej — po 1989 r. uchylono i nigdy niczym nie zastąpiono. O tej luce, która do dziś kształtuje spory o zakres ryczałtu, pisaliśmy szerzej w artykule o robotach dodatkowych przy wynagrodzeniu ryczałtowym. W uchwale pojawił się także argument konstytucyjny: art. 629 i 632 § 2 KC zapewniają wykonawcy intensywniejszą ochronę praw majątkowych niż klauzula ogólna, a odmowa ich stosowania akurat do robót budowlanych prowadziłaby do nierównej ochrony praw majątkowych (art. 64 ust. 2 Konstytucji RP).

Przesłanki są trzy i muszą wystąpić łącznie: nieprzewidywalna w chwili zawarcia umowy zmiana stosunków, groźba rażącej straty przy wykonaniu obiektu oraz związek przyczynowy między jednym a drugim. Ciężar dowodu wszystkich trzech spoczywa na wykonawcy (art. 6 KC).

Zakres zastosowania — siedem ustaleń, które warto znać przed pozwem

Ustalenie szóste wyraża pogląd, który zdobywa w orzecznictwie coraz mocniejszą pozycję:

„W orzecznictwie słusznie wskazuje się, że art. 632 § 2 k.c. dotyczy podwyższenia ryczałtu, w razie zaistnienia przesłanek materialnoprawnych, w stosunku do uzgodnionego przez strony wynagrodzenia za przedmiot robót objętych umową. Nie może natomiast znaleźć zastosowania w stosunku do robót budowlanych nie objętych zakresem umowy, gdyż wówczas stron nie łączy stosunek umowny z uzgodnionym wynagrodzeniem ryczałtowym, który ma być zmodyfikowany przez Sąd na podstawie art. 632 § 2 k.c. przez podwyższenie ryczałtu.”

— wyrok SA w Warszawie z 19.04.2017 r., VI ACa 1713/15, LEX nr 2335230, z powołaniem na wyrok SN IV CSK 354/12

Przesłanka pierwsza: zmiana stosunków, której nie można było przewidzieć

„[I]stotna zmiana stosunków w rozumieniu art. 632 § 2 k.c. dotyczy wyłącznie zdarzenia zewnętrznego, niezależnego od stron, którego nie były one w stanie obiektywnie przewidzieć w dacie zawarcia umowy. Na gruncie tego przepisu wykluczone są natomiast okoliczności zależne od stron, czy też zdarzenia losowe o charakterze indywidualnym zagrażające wykonawcy rażącą stratą.”

— wyrok SN z 21.02.2013 r., IV CSK 354/12, LEX nr 1311808

Sąd Najwyższy dodaje, że chodzi o „przypadki wykraczające poza zakres zwykłego ryzyka umownego” (IV CSK 733/13), a granicę zwykłego ryzyka wyznacza kalkulacja ofertowa:

„Odwołanie się do rażącej straty podkreśla, że chodzi o stratę, która niweczy przeprowadzoną przez wykonawcę kalkulację, z uwzględnieniem zwykłego ryzyka kontraktowego.”

— wyrok SN z 21.08.2014 r., IV CSK 733/13, LEX nr 1541191, tak samo wyrok SN z 5.12.2013 r., V CSK 2/13, LEX nr 1438655

Praktyka orzecznicza wyodrębniła kilka typowych grup sytuacji.

Roboty dodatkowe i zamienne — zwykle nie tędy

Przeważa pogląd, że prace dodatkowe nie są „zmianą stosunków”. Wady dokumentacji projektowej istniały już w chwili zawarcia umowy i pochodzą ze sfery jednej ze stron, a nie z zewnątrz. Wyraźnie widać to w sprawie IV CSK 354/12, w której roboty przy odwadnianiu drogi, nasypach na torfach i wymianie gruntu za łącznie 400 337,73 zł wynikały z wadliwej dokumentacji projektowej — Sąd Najwyższy wytknął sądom pomieszanie reżimów i wskazał, że takie stany faktyczne ocenia się w reżimie bezpodstawnego wzbogacenia albo odszkodowania, nie art. 632 § 2 KC.

Pouczająco zakończyła się też sprawa hali widowiskowej. Po wyborze wykonawcy w przetargu zamawiający zażądał obiektu o zmienionych parametrach — więcej miejsc na widowni i dodatkowej sali konferencyjnej. Wykonawca prace wykonał, a sądy niższych instancji podwyższyły ryczałt 33 823 000 zł o ponad 2 mln zł, przyjmując rażącą stratę przekraczającą 4 mln zł. Sąd Najwyższy ten wyrok uchylił: żądania inwestora nie są „zmianą stosunków”, bo „Podmiot wykonujący obiekt budowlany na podstawie ważnie zawartej umowy z inwestorem nie jest zobligowany podporządkować się bez uprzedniej zmiany umowy oczekiwaniom inwestora, że wykona obiekt o innych parametrach” (IV CSK 568/12). Zmienione oczekiwania zamawiającego to materia aneksu i wyceny przed wykonaniem — kto buduje „na zapas” bez zmiany umowy, ryzykuje, że nie otrzyma ani podwyższonego ryczałtu, ani wynagrodzenia za prace dodatkowe.

Wzrost cen materiałów — tak, przy odpowiedniej skali i tempie

To najlepiej udokumentowana grupa, a jej historię można opowiedzieć na jednej sprawie — krakowskim osiedlu, które będzie przewijać się do końca tego artykułu. Gdy sądy obu instancji oddaliły powództwo wykonawcy, uznając wzrost cen z lat 2006-2008 za zwykłe ryzyko, Sąd Najwyższy przesądził inaczej:

„Niewątpliwie gwałtowny wzrost cen materiałów i usług budowlanych po długim, blisko 10-letnim okresie ich stabilizacji, może być uznany za nieprzewidywalną – w chwili zawierania umowy – okoliczność uzasadniającą zmianę wynagrodzenia ryczałtowego określonego w umowie zawartej w reżimie przepisów tej ustawy.”

— wyrok SN z 20.11.2008 r., III CSK 184/08, LEX nr 479317 („ta ustawa” to dawna ustawa o zamówieniach publicznych z 1994 r., pod której rządami zawarto umowę)

Formułę „10-letniej stabilizacji” orzecznictwo powtarza do dziś (por. wyroki SN z 12.04.2013 r., IV CSK 568/12 i z 29.10.2015 r., I CSK 901/14). O tym, kiedy wzrost cen przestaje być zwykłym ryzykiem, decydują łącznie skala, zasięg i tempo zmiany:

„Już element skali tej podwyżki (23,87%, w tym – inflacja w zakresie materiałów budowlanych 7,8%, wzrost cen ponad poziom inflacji o 16%), przedmiotowy zasięg wzrostu […] oraz sam okres (tempo) wspomnianego wzrostu, mogłoby – obiektywnie rzecz biorąc – świadczyć o wystąpieniu istotnej zmiany stosunków w rozumieniu art. 632 § 2 k.c.”

— wyrok SN z 29.10.2015 r., I CSK 901/14, LEX nr 1818856 (chodziło o wzrost cen większości materiałów budowlanych o niemal jedną czwartą w toku boomu 2007 r.)

W tej samej sprawie Sąd Najwyższy rozprawił się z dwoma zarzutami, które zamawiający podnoszą niemal odruchowo. Pierwszy: przezorny wykonawca powinien był zawczasu związać dostawców umowami. Odpowiedź: „Nawet starannie kalkulujący przedsiębiorca budowlany nie zawsze jest w stanie przewidzieć nagły wzrost cen materiałów budowlanych o znacznej skali, mimo określonych, wcześniejszych zaszłości na rynku budowlanym. Nie ma bowiem powodu do sugestii, że są to przewidywalne zmiany cykliczne”. Drugi: kto złożył tanią ofertę, sam sobie winien. Odpowiedź: zaniżona kalkulacja może rzutować na ocenę rozmiaru samej straty, ale o przewidywalności zmiany stosunków niczego nie przesądza.

Zmiany podatków i opłat publicznych — tak, ale nie automatycznie

Za pierwowzór tej grupy uchodzi wyrok SN z 18.09.1998 r., III CKN 621/97 (OSP 1999, nr 1, poz. 9), zapadły na tle zmiany stawek celnych. Współczesną miarę wyznaczyła podwyżka stawki VAT na roboty budowlane z 7 % do 22 % z dniem 1 maja 2004 r. Najpierw trzeba jednak rozbroić częste nieporozumienie — sama zmiana stawki nie przenosi się na cenę:

„Podwyższenie z dniem 1 maja 2004 r. stawek podatku od towarów i usług za roboty budowlane, dokonane ustawą z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (Dz.U. Nr 54, poz. 535 ze zm.), nie uzasadnia – bez zmiany umowy zawartej przed dniem 1 maja 2004 r. – obowiązku zamawiającego zapłaty wynagrodzenia netto powiększonego o podatek od towarów i usług według podwyższonej stawki.”

— uchwała SN z 21.07.2006 r., III CZP 54/06, OSNC 2007, nr 5, poz. 66

Skoro automatyzmu nie ma, pozostaje zmiana umowy albo droga sądowa. I tu orzecznictwo jest wykonawcom przychylne: „zmiana przepisów prawa podatkowego w czasie trwania stosunku umownego (w tym – wynikającego z umowy o roboty budowlane) może być uważana za zdarzenie wywołujące nadzwyczajną zmianę stosunków” (wyrok SN z 17.01.2008 r., III CSK 202/07, LEX nr 398491, na tle art. 357¹ KC). Ten sam wyrok zawiera rozróżnienie o dużej wartości praktycznej: „Czym innym jest bowiem możliwość przewidywania zmiany stawki podatkowej (i to w określonym rozmiarze), a czym innym – przewidywalność groźby poniesienia rażącej straty”. Wykonawca, który mógł przewidzieć samą zmianę prawa, nie musiał być w stanie przewidzieć jej rujnującego wpływu na konkretny kontrakt.

Przykład graniczny: odpady w gruncie

Przy budowie stadionu wykonawca przejął prace ziemne obejmujące masy z dawnego wysypiska w ilości szacowanej na około 220 000 m³. W trakcie robót ujawniono, że górotwór zawiera odpady niebezpieczne, nieujęte w dokumentach zamówienia. Sąd Najwyższy zaaprobował ocenę, że „konieczność usunięcia tego rodzaju odpadów była zdarzeniem, którego nie można było przewidzieć, a doprowadziło do nadzwyczajnej zmiany stosunków” (IV CSK 733/13). Granica jest cienka: usunięcie mas ziemnych z wysypiska było objęte umową, nieprzewidywalny okazał się dopiero ich skład. O tym, jak podobne ryzyka rozkładają się przy badaniach gruntu, piszemy odrębnie.

Przesłanka druga: groźba rażącej straty

Tu rozstrzygają dwie definicje. Pierwsza dotyczy samej straty:

„Strata oznacza nadwyżkę kosztów poniesionych przez przyjmującego zamówienie nad uzyskanym przez niego za wykonanie dzieła wynagrodzeniem. […] Nie musi to być strata, która zachwiałaby kondycją finansową wykonawcy bądź groziłaby mu upadłością, wystarczy zwykła rażąca strata transakcyjna.”

— wyrok SN z 3.06.2015 r., V CSK 589/14, LEX nr 1766009

Druga zakreśla granicę od dołu i wyklucza z ochrony utracony zarobek:

„Jak bowiem wyjaśnił Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 18 września 1998 r., III CKN 621/97 (OSP 1999, nr 1, poz. 9), ogólna kondycja finansowa wykonawcy nie ma tu większego znaczenia. Trzeba więc uznać, że chodzi o rażącą stratę poniesioną w ramach konkretnego stosunku prawnego, wyznaczonego zawartą umową o dzieło.”

— wyrok SN z 15.11.2006 r., V CSK 251/06, LEX nr 278677

Ten sam wyrok ujmuje rzecz wprost: przepis „chroni jedynie przed poniesieniem rażącej straty przez wykonawcę, nie zaś przed utratą spodziewanego dochodu”. Kontrakt, który przestał być zyskowny, ale nie generuje straty, korekcie nie podlega.

Ile to jest „rażąco” — sprawa krakowska w liczbach

Najbardziej pouczające jest zakończenie sprawy krakowskiego osiedla. Gmina zamówiła zaprojektowanie i budowę osiedla — dziesięć budynków, w których mieszkania miały mieć razem 12 459,70 m² powierzchni użytkowej — za ryczałt 24 904 445,65 zł brutto (umowa z września 2005 r.). W lipcu 2007 r., jeszcze w toku robót, wykonawca wytoczył powództwo o podwyższenie wynagrodzenia o 7 676 051,70 zł wobec wzrostu cen w budownictwie. Biegły ustalił, że koszt wybudowania osiedla według cen z trzeciego kwartału 2005 r. wynosił 23 088 930 zł brutto, a według cen z trzeciego kwartału 2008 r. — 34 199 434 zł, co oznaczało wzrost o 48 % przy typowej dla branży stopie zysku 15 %.

Sąd Apelacyjny w Krakowie przeprowadził rachunek, który warto znać co do metody. Przyjmując koszt budowy według cen z 2008 r. bez marży, czyli 32 623 469 zł, strata wykonawcy wyniosła 8 727 122 zł, to jest 37 % wynagrodzenia brutto. Ocena była jednoznaczna:

„Strata na poziomie 37% niewątpliwie jest rażąca. Wykonawcy robót tego rodzaju powinni zakładać, że czasami nie osiągną zysku, a nawet może dojść do straty na skutek wykonania kontraktu, lecz strata wielokrotnie przewyższająca normalną marżę (15%) nie jest normalną stratą.”

— wyrok SA w Krakowie z 5.11.2013 r., I ACa 618/13

Sąd odniósł się też do przewidywalności samego wzrostu: „Wzrost kosztów o 48% od chwili zawarcia umowy do oddania obiektu nie może zostać uznany za możliwy do przewidzenia”. Zapadło tam również zdanie, które dobrze oddaje istotę progu z art. 632 § 2 KC: „Racjonalny przedsiębiorca nie może zakładać, że każdy kontrakt zakończy zyskiem”.

Warto zobaczyć tę sprawę w całości, bo pokazuje realny koszt drogi sądowej. Pozew wniesiono w lipcu 2007 r. Sąd pierwszej instancji oddalił powództwo w listopadzie 2007 r., sąd odwoławczy oddalił apelację w lutym 2008 r. Dopiero Sąd Najwyższy wyrokiem z 20.11.2008 r. (III CSK 184/08 — cytowanym wyżej) uchylił to rozstrzygnięcie, a prawomocny finał nastąpił 5.11.2013 r. Od pozwu do wyroku kończącego minęło ponad sześć lat.

Do czego odnosić stratę

Zamawiający często argumentuje, że stratę należy odnieść do całkowitych obrotów albo zysków wykonawcy — przy dużym przedsiębiorstwie każda kwota wypadnie wtedy nieistotnie. Orzecznictwo rozdzieliło tu dwie kwestie. Samą wielkość straty bada się wyłącznie w ramach danej inwestycji, nie w skali całej działalności wykonawcy (V CSK 251/06). Rozmiar przedsiębiorstwa może natomiast mieć znaczenie na innym etapie — przy decyzji, jak rozłożyć skutki zmiany stosunków między strony. W sprawie krakowskiej sąd zwrócił uwagę, że przy kryterium obrotów wykonawca byłby ponad sześciokrotnie większy od gminy i musiałby ponieść około 86 % straty, co przy udziale jednostki samorządu terytorialnego byłoby nie do pogodzenia z zasadą równego traktowania stron. Ostatecznie stratę rozdzielono po połowie. Gdyby po obu stronach stały przedsiębiorstwa, kryterium proporcji obrotów mogłoby wchodzić w grę. Zastrzec trzeba, że ten model podziału wypracowano dla wzrostu cen, którego żadnej ze stron nie sposób przypisać — przy robotach wynikających z wad dokumentacji, a więc ze sfery zamawiającego, jego przenoszenie budzi nasze zasadnicze wątpliwości.

Punkty odniesienia z innych spraw

Dla porównania: prace dodatkowe rzędu 8 % wartości umowy nie zostały uznane za rażącą stratę (wyrok SA w Szczecinie z 13.11.2014 r., I ACa 319/14, LEX nr 1649284). Na drugim biegunie leży autostradowy kontrakt FIDIC o zaakceptowanej kwocie 643 844 502,55 zł brutto, w którym konsorcjum skalkulowało zysk na poziomie zaledwie 1 %. Strata z tytułu wzrostu cen asfaltu i paliw wyniosła 11,825 mln zł netto, czyli około 2,23 % wynagrodzenia — i została oceniona jako mieszcząca się w granicach typowego ryzyka gospodarczego, a powództwo upadło przede wszystkim dlatego, że wykonawcy nie udowodnili ani rzeczywiście skalkulowanego zysku, ani straty (wyrok SA w Warszawie z 4.07.2016 r., VI ACa 569/15, LEX nr 2109567, na tle art. 357¹ KC, bo wynagrodzenie miało charakter obmiarowy). Sąd zaznaczył przy tym, że strata na poziomie 1,24 % wartości kontraktu byłaby w tych realiach rażąca — gdyby zysk 1 % został udowodniony. Z tej sprawy płynie jeszcze jedna metodologiczna lekcja:

„Umówione wynagrodzenie zawiera nie tylko zwrot poniesionych przez powodów nakładów, ale też zysk na określonym poziomie, którego nie sposób pominąć przy ustaleniu przesłanki rażącej straty. Następuje zatem skonsumowanie części wzrostu kosztów przez tę część wynagrodzenia, która stanowić miała zysk wykonawcy.”

— wyrok SA w Warszawie z 4.07.2016 r., VI ACa 569/15, LEX nr 2109567

Wniosek z zestawienia 37 %, 8 %, 2,23 % i 1,24 % jest taki, że sztywnego progu procentowego nie ma. O wyniku decyduje relacja straty do wynagrodzenia i skalkulowanego zysku w konkretnej sprawie — a sprawy przegrywa się najczęściej na dowodzie wysokości, nie na zasadzie.

Przesłanka trzecia: związek przyczynowy i moment oceny

Groźba rażącej straty musi wynikać właśnie z nieprzewidywalnej zmiany stosunków, a nie z własnego błędu kalkulacyjnego, wad organizacji budowy czy zaniżenia oferty. Praktyczna trudność polega na uchwyceniu momentu, w którym groźbę da się już wykazać. W trakcie realizacji rzadko wiadomo, czy ujawnione dotąd okoliczności to wszystko, czy dojdą kolejne. Ponieważ ani brak zysku, ani zwykła strata nie uzasadniają powództwa, decyzja o jego wytoczeniu wymaga rzetelnego rachunku jeszcze przed złożeniem pozwu — i bieżącego dokumentowania kosztów od chwili, gdy zmiana stosunków się ujawni.

Co realnie daje wygrana — wyrok kształtujący umowę

To pytanie zadaje się przed procesem zbyt rzadko. Powództwo z art. 632 § 2 KC jest powództwem o ukształtowanie: sąd nie zasądza „zaległego wynagrodzenia”, lecz zmienia umowę. Ma przy tym dwie kompetencje — może podwyższyć ryczałt albo rozwiązać umowę. Wybór mieści się w granicach żądania pozwu, a rozwiązanie umowy jest w praktyce ostatecznością dla sytuacji, w których dalsze wykonywanie kontraktu straciło sens gospodarczy.

Uwzględnienie powództwa daje wyrównanie rzeczywiście poniesionych zwiększonych kosztów — bez zysku, na który wykonawca kalkulował ofertę. Przepis usuwa stratę, nie przywraca rentowności. Roszczenie o zapłatę staje się wymagalne dopiero z chwilą wydania wyroku, bo orzeczenie kształtuje umowę na nowo — do tego momentu nie biegną odsetki za opóźnienie, a wykonawca finansuje budowę z własnych środków. W sprawie krakowskiej trwało to ponad sześć lat. Ten rachunek trzeba uczciwie zestawić z alternatywą, którą w zamówieniach publicznych otworzył art. 54a ustawy o finansach publicznych — o tym niżej.

Ciężar dowodu: kalkulacja rozbita na elementy

Ciężar dowodu spoczywa na wykonawcy (art. 6 KC) i to najczęstsza przyczyna przegranych. Trzeba przedłożyć pierwotną kalkulację ofertową rozbitą na poszczególne elementy kosztowe, z wyodrębnionym zyskiem, a następnie zestawić ją z kosztami rzeczywistymi. Dopiero na tej podstawie biegły jest w stanie odpowiedzieć na cztery pytania: czy strata wystąpiła, czy wywołała ją zmiana stosunków, czy jest rażąca i jak ją wyrazić liczbowo. Bez kosztorysu ofertowego z cenami z daty oferty, dokumentacji zakupowej i rozliczenia kontraktu nawet duża strata pozostaje twierdzeniem.

Jak to wygląda w praktyce, pokazuje sprawa hali sportowej, w której wchodziło w grę około 3500 faktur zakupowych. Sąd uznał ścisłe ustalenie rzeczywistych kosztów za niemożliwe, oparł się na wyliczeniach uśrednionych i pomniejszył żądanie o obniżkę cen robocizny, której wykonawca sam dokonał w przetargu (o 21,6 %) — a wyrok i tak został uchylony z przyczyn proceduralnych (wyrok SN z 9.08.2012 r., V CSK 366/11, LEX nr 1231630). W sprawie krakowskiej sąd zaakceptował z kolei hipotetyczną kalkulację kosztów sporządzoną przez biegłego, mimo że to wykonawcę obciążał dowód straty. W naszej ocenie takie złagodzenie rygoru wymaga ostrożności: art. 322 Kodeksu postępowania cywilnego (tekst jednolity Dz.U. 2026 poz. 468) pozwala sądowi zasądzić odpowiednią sumę według własnej oceny tylko wtedy, gdy ścisłe udowodnienie wysokości żądania jest niemożliwe, nader utrudnione lub oczywiście niecelowe, a jego katalog obejmuje sprawy o naprawienie szkody, o dochody, o zwrot bezpodstawnego wzbogacenia i o świadczenie z dożywocia — żądania ukształtowania wynagrodzenia wprost w nim nie ma. Bezpieczniej założyć, że sąd zażąda dowodu ścisłego, niż liczyć na wyrozumiałość.

Stąd praktyczna checklista dowodowa: kosztorys ofertowy z cenami z daty kalkulacji i wyodrębnionym zyskiem, umowy i faktury zakupowe z okresu realizacji, harmonogram z datami wbudowania materiałów, korespondencja dokumentująca moment ujawnienia zmiany stosunków oraz pisemne zgłoszenie żądania podwyższenia skierowane do zamawiającego przed pozwem.

Słabe strony tej drogi — powiedzmy je wprost

Zamówienia publiczne dziś: waloryzacja umowna przed sądową

W kontraktach publicznych pierwszą linią jest obecnie obowiązkowa klauzula waloryzacyjna. Umowa, której przedmiotem są roboty budowlane, dostawy lub usługi, zawarta na okres dłuższy niż 6 miesięcy, musi zawierać postanowienia o zasadach zmiany wynagrodzenia w przypadku zmiany ceny materiałów lub kosztów (art. 439 ust. 1 PZP). Ustawa wymusza określenie w umowie poziomu zmiany cen uruchamiającego waloryzację, początkowego terminu ustalenia zmiany, sposobu jej ustalania — przez odesłanie do wskaźnika, w szczególności ogłaszanego przez Prezesa GUS, albo przez wykaz rodzajów materiałów lub kosztów — oraz maksymalnej wartości zmiany wynagrodzenia (art. 439 ust. 2 PZP). Działa to w obie strony, bo zmianą ceny jest także jej obniżenie (art. 439 ust. 4 PZP). Wykonawca, któremu zwaloryzowano wynagrodzenie, ma obowiązek odpowiednio zmienić wynagrodzenie swoich podwykonawców (art. 439 ust. 5 PZP).

Drugą linią są aneksy w granicach art. 455 PZP: zmiany przewidziane w dokumentach zamówienia w postaci jasnych, precyzyjnych i jednoznacznych klauzul przeglądowych (art. 455 ust. 1 pkt 1), zmiany wymuszone okolicznościami, których zamawiający działający z należytą starannością nie mógł przewidzieć, do 50 % wartości pierwotnej umowy (art. 455 ust. 1 pkt 4), oraz zmiany bagatelne — przy robotach budowlanych do 15 % wartości pierwotnej umowy i poniżej progów unijnych (art. 455 ust. 2). Trzecią linią jest ugoda z pisemną oceną korzystniejszości na podstawie art. 54a ustawy o finansach publicznych, o której pisaliśmy na początku.

Droga sądowa z art. 632 § 2 KC pozostaje otwarta równolegle, ale wchodzi się na nią dopiero po wyczerpaniu ścieżki umownej — jest wolniejsza i wymaga wykazania rażącej straty, podczas gdy waloryzacja umowna działa od uzgodnionego progu. Jedno zastrzeżenie na koniec: umowne procedury zgłoszeniowe nie mogą wygasić roszczenia waloryzacyjnego. W sprawie kontraktu FIDIC sąd ocenił, że wygaśnięcie roszczenia po 28-dniowym umownym terminie zawitym z subklauzuli 20.1 „powodowałoby wprost obejście normy art. 119 k.c.” — przy trzyletnim ustawowym terminie przedawnienia takiego roszczenia (VI ACa 569/15). Zaniedbanie notyfikacji może rodzić inne skutki, ale nie odbiera wykonawcy roszczenia z ustawy.

Którą podstawę wybrać — mapa sytuacji

Art. 632 § 2 KC jest właściwy w jednej konfiguracji: prace objęte umową stały się wskutek nieprzewidywalnej zmiany stosunków rażąco droższe. Jeżeli problem polega na tym, że trzeba było wykonać prace, których umowa nie obejmowała, właściwą podstawą jest bezpodstawne wzbogacenie (art. 405 i 410 KC). Jeżeli źródłem dodatkowych kosztów są błędy dokumentacji projektowej dostarczonej przez zamawiającego, w grę wchodzi odpowiedzialność odszkodowawcza (art. 471 KC). Granice między tymi reżimami — i skutki ich pomylenia w pozwie — omawiamy w artykule przeglądowym o robotach dodatkowych przy ryczałcie, a o tym, co w ogóle wchodzi w zakres świadczenia, w analizie zakresu wynagrodzenia ryczałtowego. Odszkodowawczą ścieżkę przy wadliwej dokumentacji omawiamy w artykule o błędach w dokumentacji projektowej.

Najczęstsze pytania

Czy wzrost cen materiałów wystarczy do podwyższenia ryczałtu?

Sam w sobie nie. Musi wykraczać poza zwykłe ryzyko umowne i realnie grozić rażącą stratą. Orzecznictwo za nieprzewidywalny uznało wzrost o 23,87 % w toku boomu po długim okresie stabilizacji cen (I CSK 901/14) oraz wzrost kosztów budowy o 48 % (I ACa 618/13). Podwyżki kilkunastoprocentowe bywały natomiast oceniane jako mieszczące się w ryzyku wykonawcy. Znaczenie mają łącznie skala, zasięg i tempo zmiany.

Czy muszę być na skraju upadłości?

Nie. Wystarczy rażąca strata transakcyjna na danym kontrakcie, bez zagrożenia kondycji całego przedsiębiorstwa (V CSK 589/14). Stratę odnosi się do konkretnej inwestycji, a nie do obrotów firmy.

Czy odzyskam też zysk, na który liczyłem?

Nie. Sąd wyrównuje rzeczywiście poniesione zwiększone koszty, a utrata spodziewanego dochodu pozostaje poza ochroną (V CSK 251/06). Co więcej, wzrost kosztów najpierw „konsumuje” skalkulowany zysk i dopiero nadwyżka ponad niego jest stratą (VI ACa 569/15).

Umowa wyłącza waloryzację. Czy mam jeszcze jakiekolwiek roszczenie?

Prawdopodobnie tak. Zwykła klauzula o niezmienności wynagrodzenia nie przekreśla automatycznie sądowej korekty (I CSK 901/14). Przepis jest jednak dyspozytywny — postanowienie, które wprost obejmuje także nieprzewidziany znaczny wzrost cen, może drogę sądową skutecznie zamknąć (V CSK 436/12). Rozstrzyga brzmienie konkretnej klauzuli.

Czy mogę żądać podwyższenia po zakończeniu i rozliczeniu budowy?

To wciąż sporne. Tradycyjne stanowisko wymaga trwania zobowiązania (IV CSK 733/13), nowsze orzeczenia pozwalają dochodzić roszczenia także po wykonaniu umowy, bo nie można wymagać od wykonawcy wstrzymania budowy dla zachowania roszczenia (IV CSK 109/16, VI ACa 569/15). Bezpiecznie jest zgłosić żądanie pisemnie od razu i pozwać przed końcowym rozliczeniem.

Czy podwyżka VAT automatycznie podnosi moją cenę?

Nie. Bez zmiany umowy zamawiający nie ma obowiązku płacić wynagrodzenia powiększonego o wyższą stawkę (III CZP 54/06). Zmiana przepisów podatkowych może natomiast uzasadniać sądową modyfikację wynagrodzenia jako zmiana stosunków — a w zamówieniach publicznych w pierwszej kolejności aneks w granicach art. 455 PZP.

Czy gmina w ogóle może zawrzeć ze mną ugodę?

Może — od 1 czerwca 2017 r. wprost na podstawie art. 54a ustawy o finansach publicznych, po pisemnej ocenie, że ugoda jest korzystniejsza niż prawdopodobny wynik procesu. Wykonanie takiej ugody nie narusza dyscypliny finansów publicznych. W praktyce to wykonawca powinien dostarczyć zamawiającemu materiał do tej oceny.

Stan prawny: 7 sierpnia 2026 r.


Autor: dr Artur Barczewski — radca prawny, prowadzi spory o wynagrodzenie w procesie budowlanym po stronie wykonawców oraz zamawiających. Poznaj autora · Skonsultuj swoją sprawę →